top of page

Na szlaku: Jak daleko jest z Kołodziąża do bohaterstwa?

Na kilku naszych trasach rajdów konnych przejedziesz przez to miejsce w lesie, które niby niczym szczególnym się nie odznacza. Wśród lasu stoi pomnik natury - piękny wysoki dąb, a obok niego kamień upamiętniający. A jednak TO TU…



Kamień upamiętniający podczas jednego z rajdów.
Kamień upamiętniający podczas jednego z rajdów- widok przez uszy Glorii.

Życie w rytmie pór roku

To tutaj pośród drzew stało domostwo. Zaciszna leśniczówka Klin, zaliczana do miejscowości Kołodziąż. W tej sielskiej scenerii rozległych lasów i podmokłych łąk w rodzinie Heleny i Zdzisława jesienią 1906 r. urodził się Edward Grzymała. Przez pierwsze 15 lat swojego krótkiego życia te okolice były jego domem.

Zastanawiasz się co się stało? To piękne miejsce daje nam dzisiaj chwile wytchnienia od słońca, przystanek na trasie.

A jednak warto się chwilę dłużej tu zatrzymać. Historia powołania, odwagi i męstwa.

Z Kołodziąża do Aleksandrowa Kujawskiego przez Rzym?

W 1921 roku Edward wyruszył z Kołodziąża w podróż reszty swojego życia. Najpierw do Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, jednak już po roku w 1922 przeniósł się do Włocławka, gdzie 4 lata później uzyskał świadectwo dojrzałości. Jak to bywa z historią - niestety nie dotarłam do informacji z jakich powodów dokonał tej zmiany.

Zaraz po szkole spełnił swoje powołanie i jesienią 1926 roku wstąpił do włocławskiego wyższego seminarium duchownego, gdzie w 1931 roku przyjął święcenia kapłańskie.

Jego drogi dalej poprowadziły do Rzymu - aby studiować na wydziale prawa kanonicznego. Po ukończeniu studiów wrócił do Polski w 1935 roku i został wikariuszem w Lipnie, Koninie i Kaliszu. Współpracował z paulistami przy nowym przekładzie Pisma Świętego.

W 1938 roku wrócił do Włocławka, gdzie został mianowany prefektem gimnazjum. Pełnił także funkcję obrońcy węzła małżeńskiego oraz drugiego sekretarza kurii diecezjalnej.

Jednak jesienią 1939 roku już podczas okupacji niemieckiej ks. Grzymała na polecenie biskupa Karola Mieczysława Radońskiego, przeniósł się do Aleksandrowa Kujawskiego, by pełnić obowiązki wikariusza generalnego północnych rejonów diecezji.

Pragnienie bycia blisko.

Przez prawie rok wspierał parafian i wspomagał wielu uwięzionych kapłanów swoją posługą duszpasterską. W tych trudnych czasach czuł, iż aby najlepiej pomagać najbardziej potrzebującym nadziei, powinien być wśród nich. Pragnął dzielić ich los.

Podczas rajdu stoimy wśród tego pięknego lasu i wsłuchujemy się w spokojny szum drzew.

Wojna zmieniła oblicze tej ziemi pod Sadownem.

Wojna napisała dalszą trudną historię bohaterstwa ks. Grzymały.

26 sierpnia 1940 roku Gestapo aresztowało ks. Grzymałę w domu Sióstr Służebniczek, gdzie mieszkał. Został uwięziony początkowo w Sachsenhausen, a następnie wywieziony do obozu w Dachau.

Jak daleko jest z Kołodziąża do bohaterstwa?

Przez prawie 2 ostatnie lata życia nie oszczędzał się. Udręki obozowe znosił cierpliwie, przyjmując je jako wolę Bożą. Sam słaby i wyniszczony, pomagał innym i cieszył się, gdy mógł cierpieć dla Imienia Jezus. W obozie apostołował, głosząc pełne teologicznej głębi konferencje.

Z obozu pisał również do swoich parafian w Aleksandrowie Kujawskim. Z zachowanych listów z Dachau, wyłania się postać ks. Edwarda, który podejmował męczeństwo świadomie jako ofiarę i świadectwo miłości ku Chrystusowi.

„Bóg jest z nami, czy żyjemy, czy umieramy. Kto wierzy w Boga, nigdy nie zginie. Dziękuję jeszcze raz za wszystko, ciągle myślę o was wszystkich i modlę się za was – Proboszcz”. (z listu do swoich Parafian – Dachau, 19.04.1942 r.)

Opadał z sił. Został przeznaczony do transportu inwalidów.

10 sierpnia 1942 roku wywieziony z obozu, poniósł śmierć przez zagazowanie.


Miał 34 lata.


 

Został zaliczony do grona 108 Męczenników II wojny światowej i beatyfikowany wraz z nimi 13 czerwca 1999 roku w Warszawie przez papieża Jana Pawła II.

Obecnie bł. ks. Edward Grzymała jest patronem szkoły podstawowej w Sadownem oraz patronem Aleksandrowa Kujawskiego.

W miejscu, w którym niegdyś stała leśniczówka Klin, dzisiaj znajdujemy obok dębu zadaszone miejsce, które kilka razy do roku staje się ołtarzem.


 

Dziękuję Ci, że doczytałaś/-eś do końca. Tereny po, których dzisiaj przemierzamy ścieżki konno rozkoszując się pięknem przyrody poznaczone są trudnymi historiami. Powoli będziemy Wam je przybliżać.


To niesamowite miejsce odwiedzamy podczas naszych rajdów gwiaździstych.



65 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page